poniedziałek, 6 lipca 2015

Świńska hemoglobina

Oui! też mam coś ze świni i powinnam staranniej weryfikować numery telefonów - jedne zachowywać, inne usuwać - żeby trawa nie psuła więcej portera. Nowe dewizy zawsze na propsie: jedz, pij, tańcz i ignoruj szczeniaki. Poza tym przeżyliśmy :) Disturb, Tom Dodell, Hoser, Andrzej, Chet Fucker i Vaccum cleaner też dali radę. Królem imprezy został Fismoll, a nadwornym błaznem - Bartosz S. z Onetu. Borsuczy kuc zbierał plastikowe kubki, a ja muszę wpaść do Tigera po paczuszkę długosezonowych truskaweczek (nadadzą się na wyrafinowaną bransoletkę dla damulki).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz