wtorek, 23 września 2014

Dżdżu krople padają i tłuką w me okno

Jeśli kiedykolwiek uda mi się otworzyć klubopiekarnię, na pewno do picia będzie można wybrać HERBATĘ STAFFA. Nie wiem czy Leopold lubił imbir, ale jest idealna na jesienne deszczowe wieczory. Poza tym naprawdę wierzę, że to właśnie ona uchroniła mnie zeszłej zimy przed wszystkimi przeziębieniami (tym samym zdetronizowała bohatera wcześniejszych sezonów - CZOSNEK). Co więcej imbir:
  • ułatwia trawienie
  • łagodzi mdłości i bóle miesiączkowe
  • leczy migreny
  • działa przeciwobrzękowo
  • zwiększa koncentrację i wydajność umysłową* (o to, to, to, to :))
Do zaparzenia herbaty Staffa POTRZEBUJESZ:

kawałka obranego imbiru (mniej więcej o wielkości 3-4 cm, wrzucając do kubka można go pokroić na mniejsze kawałki)
cytryny (plasterek albo dwa)
miodu (łyżka)
cynamonu (solidna łyżeczka)
wrzątku (cały kubek)
pomarańczy (opcjonalnie plasterek)

Wszystkie składniki (oprócz miodu) zalewam wrzątkiem - miód dodaję kiedy napar ostygnie. I jak już wszystko wymieszam idę zagrzebać się z książką w łóżku.

A szyby w mgle mokną.


* Źródło rewelacji o imbirze: http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/zasady-zywienia/cudowny-imbir-wlasciwosci-lecznicze-i-odchudzajace-imbiru_33621.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz